Smoczek

Sani wybrała się na łąkę, by nazbierać przepięknych kwiatów. Jak to nastolatka, lubuje się w pachnących, polnych kwiatach. Być może, kiedy zrobi sobie z nich przepiękny wianek, i założy go na głowę, spodoba się szczególnie jakiemuś przystojnemu rycerzowi na białym koniu? Ach jakże Sani o tym marzyła. Z resztą, jak każda nastolatka. Teraz tylko miłość jej w głowie. A do tego pokłóciła się z Bunią. Zabrała więc ze sobą flakonik soku gumijagodowego i ruszyła na łąkę. Tam mogła pobyć sama z drzewami, kwiatami i ptakami. Kiedy tak zbierała sobie kwiatki na łące zauważyła przypadkiem małego, płaczącego smoczka. Ruszyła natychmiast w jego kierunku. Jak się okazało, smok był bardzo samotny. Zgubił gdzieś swoją mamę i rodzeństwo i natychmiast, gdy Sani go przytuliła, uznał ją za własną matkę. Razem zbierali kwiatki a gdy ona na chwilkę się odwróciła, smoczek napił się z jej flakonika soku gumijagodowego. Dostał czkawki. Czkał ognistymi, gumijagodowymi kulami. To było naprawdę niebezpieczne, tym bardziej, że porwał go księciunio i chciał wykorzystać.

Nasi przyjaciele: turystyka telefon
Zobacz również:

Ogr w Dolinie Gumisiow
To odcinek, w który, poznajemy Ogra Toadiego. Zostaje on wyrzucony z zamku swojego Pana, za bałaganiarstwo i obżarstwo. Trafi zupełnie przypadkiem do Doliny Gumisiów, które nie potrafią mu nie pomóc. Bardzo żałują Ogra i postanawiają, ż przez jakiś czas zamieszka wraz z nimi. Liczą tym samym na to, że Toadie pomoże im nieco w domowych, codziennych obowiązkach. Jak się jednak okazuje, to był zły pomysł. Toadie jest tak okropnym bałaganiarzem, że zostawiam swoje...
Gumijagody
Bunia poprosiła Kabiego, by wybrał się razem z Sami do lasu, po gumijagody. Trzeba było przygotować nową porcję soku. W jaki celu? Otóż sok gumijagodowy ma niezwykłą moc. Dzięki niemu Gumisie potrafią zdobywać przedmioty , które umieszczone są bardzo wysoko. Bunia poprosiła najmłodsze Gumisie, by wybrały się nad rzekę po gumijagody. Kabi jak zwykle bardzo ochoczo zareagował na tą propozycję. Jako wieczny poszukiwacz przygód z radością wybrał się...